fbpx
Kasztanek

Kasztanek

Gdy dwa tygodnie temu ruszyliśmy w poszukiwania kasztanów, które były Lence potrzebne na zajęcia w szkole nie spodziewaliśmy się, że trafimy na takie cudowne miejsce. Zaskoczeni byliśmy nie tylko urokiem tego miejsca, pięknymi kolorami towarzyszącymi tej porze roku. Ilość kasztanów, które leżały na liściach i tylko czekały by ktoś po nie sięgnął była bardzo zdumiewająca. Przeróżnej wielkości i dodatkowo różne odmiany tych brązowych kulek, jedne schowane w gładkich skorupkach, inne z kolei w skorupach z igiełkami. Wcześniej nawet nie wiedziałam że kasztan ma tyle odmian, ale człowiek uczy się całe życie.

Lenka wraz z tatą z pochyloną głową poszukiwali pięknych okazów, zbierając je do czapki i już obmyślali co z nich wykonają (ale o tym już niedługo). Wspaniale się bawiliśmy na świeżym powietrzu. Choć nie jest już tak ciepło jak jeszcze 2 tygodnie temu to nie przeszkadzało nam to, podczas wielkiego zbierania, z dala od codziennych problemów.

Piękne oznaki jesieni, które towarzyszą nam z każdej strony warto doceniać i korzystać z ich uroku.

A wy macie jakieś ulubione miejsca, które odwiedzacie o tej porze roku?

IMG_0012

IMG_0013

IMG_0022

IMG_0025

IMG_0027

IMG_0028

IMG_0035 (2)

 

IMG_0036

IMG_0011

IMG_0005

IMG_0039

 

 

Zwykłe chwile #4

Zwykłe chwile #4

Weekend, słońce na bezchmurnym niebie i temperatura powyżej 30 stopni.
Lubimy a wręcz uwielbiamy taką pogodę, gdy możemy wygrzać swoje ciałka.
Kwiaty, owady i inne interesujące stworzonka, Lenka zachwycała się każdym z osobna, które udało jej się dostrzec.
Stokrotki
zrywała w tajemnicy przede mną, by później uśmiech na twarzy matki się
pojawił:)
Uwielbiam te małe prezenciki od niej, prezenciki które choć
małe tak dużo dla mnie znaczą…

Gdy na jej drodze pojawiły się mrówki zadała mi bardzo mądre pytanie:
– mamo co jedzą mrówki?
a ja -yyyyy…. chyba trawkę jedzą.
Pytanie
którego się nie spodziewałam, a wręcz przyprawiło mnie w zakłopotanie. Czym te mrówki tak na prawdę się odżywiają?
Lenka chcąc dożywić małe żyjątka, zerwała trawkę i położyła w miejscach gdzie je widziała.
Skończyło się na tym że mrówki trawy jeść nie chciały.

 

 

 

 

 

 

 

 

W jesiennych barwach

W jesiennych barwach

U nas także jesień w pełni i choć robi się coraz zimniej, łapiemy często infekcje,
to uśmiech nie schodzi nam z twarzy.
Zdjęcia sprzed dwóch tygodni, z niedzielnego spaceru po Parku Oliwskim.
Pierwszy raz w życiu odwiedziłam ten urokliwy zakątek i stwierdzam definitywnie że będę spędzać tam więcej czasu, bo na prawdę warto.

 

 

 

 

 

 

Mega Park – Grudziądz

Mega Park – Grudziądz

Początek urlopu i nasze wielkie plany, by odwiedzić takie miejsce jakim jest Mega Park,
niestety październik jest miesiącem posezonowym, także ku naszemu zdziwieniu wiele Parków okazało się zamkniętych; ale na szczęście w dobie dzisiejszych czasów i internetu można wszystko znaleźć 🙂
tym sposobem przebyliśmy około 100 km, by w miejscowości Grudziądz pobłądzić (jako że ulice są w naprawie) z uśmiechem na twarzy dotarliśmy 🙂 do naszego celu czyli Mega Parku (Mega tylko z nazwy bo faktycznie okazał się zdecydowanie mniejszy).
Miasteczko westernowe, żywe zwierzęta (ala małe zoo), rybki które można nakarmić, ogromne owady, dinozaury (które ruszały się!!! najadłam się strachu przez jednego), kraina bajek  i wiele innych ciekawych do odkrycia atrakcji czekało na nas.
Wyprawa przez owy Park przebiegła wyjątkowo spokojnie, można by powiedzieć że oprócz kilku zwiedzających byliśmy tam sami …

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Magiczny świat zwierząt

Magiczny świat zwierząt

W zeszłym tygodniu wybraliśmy się do zoo…
Wspominając, gdy Leny jeszcze nie było na tym świecie wypad do zoo był zwykłym wyjazdem, który miał na celu przede wszystkim podziwianie wyeksponowanych zwierząt… bez większych ekscesów;
teraz jest o wiele ciekawiej choćby z tego względu, że dostrzegamy więcej szczegółów na które zwraca uwagę nasze dziecko.
Prócz wielu atrakcji z jakich mogliśmy skorzystać w tym m.in. malowanie buźki (Lena poprosiła o pieska, ale do końca nie wiem czy to bardziej nie przypomina jakiegoś kota) w fascynującym świecie niezwykłych zwierząt z którymi na co dzień mamy do czynienia jedynie przez szkło plazmy m.in. kangury, słonie, tygrysy, wielbłądy … i wiele innych  mogliśmy je nie tylko obejrzeć z bliska, ale także pogłaskać i nakarmić (chodzi tutaj o kózki).
Ostatnim a zarazem najciekawszym ( w którym spędziliśmy najwięcej czasu :)) punktem naszego pobytu w zoo było wejście do tzw małego zoo tj, miejsce w którym znajdują się kozy i króliczki, do których można się zbliżyć, by je pogłaskać, nakarmić …

Pin It on Pinterest