Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Mogę wszystko!

Posted on 4 3 m read 26 views

Nie ma rzeczy niemożliwych. Ba! ile razy to słyszeliście ? Sama  na własnej skórze przekonuję się o tym pięknym stwierdzeniu. Bardzo zależało mi w końcu na wybyciu z domu, po trzymiesięcznym przesiadywaniu w nim.  Trzy miesiące temu uległam nieszczęśliwemu wypadkowi, na moje nieszczęście połamałam wszystko co można w stopie, a do tego złamanie uda. Ba! Przeżyłam to najważniejsze dla mnie. Cieszę się, że dalej mogę doświadczać własne wzloty i upadki, a co najważniejsze mogę patrzeć jak moje dziecko dorasta i rozwija się z dnia na dzień. Niestety nie mogę w pełni towarzyszyć jej w każdej zabawie, ale staram się jak mogę najlepiej by nie odczuła zbytnio mojego kalectwa. Choć początkowo byłam totalnie załamana tym co mnie spotkało, każdy kolejny dzień wyglądał tak samo … brak ruchu, ciągłe leżenie i zdanie na pomoc innych. Czy może być coś gorszego? (nie życzę nikomu takiego doświadczenia). Długo zastanawiałam się czy opisywać tą sytuację, czy jest sens przedstawiania tego właśnie tutaj? Czy ktokolwiek będzie czytał moje wypociny na ten temat. Jednak po dosyć długim namyśle i po tym czego dzisiaj dokonałam (jestem z siebie mega dumna :)) po prostu muszę to opisać. Przez ten wypadek bardzo dużo rozmyślałam. Miałam sporo czasu, który chcąc nie chcąc pozwolił mi na przemyśleniach o moim życiu, myśleniu o przyszłości i o tym czego chce jeszcze dokonać …

Ale wracając do mojego dużego osiągnięcia, z którego jestem niezmiernie zadowolona, to w końcu udało mi się dotrzeć do morza. Marzyłam o tym od czasu, gdy pojawiło się lato, gdy piękne fotki z polskiego morza zapełniło inne blogi. Ja jedynie mogłam pomarzyć o tym jakże pięknym widoku i starałam się nacieszyć oko tym co mogłam zobaczyć w sieci. Ciągły brak sił, bo jednak własne ciało muszę dźwigać, (a mega umięśniona nigdy nie byłam) nie pozwalało mi to na pokonywanie większych dystansów. Po tych trzech miesiącach moje mięśnie się „wyrobiły”, już do tego stopnia, że zrobiłam się wyjątkowo barczysta, a mięśni ramienia nie jedna kulturystka by mi pozazdrościła. Oczywiście taki mały żarcik, bo do tych umięśnionych kobiet sporo mi brakuje.

Dzisiaj w ten jakże wyjątkowy dla mnie dzień o własnych siłach (no prawie) z pomocą dwóch kul, które wiernie towarzyszą mi od trzech miesięcy pokonałam niezbyt łatwą dla mnie drogę. Ale UDAŁO SIĘ!Nawet jakieś fotki udało się porobić. Ah… naładowałam swoje baterie pozytywną energię na kolejne miesiące, które na pewno nie będą należały do najłatwiejszych. Chęci do życia powróciły, dostałam dużego kopa w tyłek od życia. Cała sytuacja, która mnie spotkała sprawiła, że mam jeszcze większego powera do działania. Dam radę pokonać kolejne przeszkody, które staną mi na drodze. Dam radę bo sporo już przeszłam i mam nadzieję że teraz to pójdzie już z górki.

IMG_8798

IMG_8817

IMG_8821

IMG_8822  IMG_8831

IMG_8828

 

Udostępnij

  • Kochana musi się udać, trzymam mocno kciuki i życzę dużo zdrówka :* :*
    Śliczne te Wasze kadry 🙂

  • Kochana dużo zdrówka, trzymam kciuki by wszystko dobrze się wygoiło :*
    Piękne zdjęcia, wspaniale, że udało ci się dotrzeć nad morze mimo przeciwności :*