fbpx
Zwykłe chwile #1

Zwykłe chwile #1

W tygodniu który przeminął mieliśmy małe zawirowania związane ze zdrowiem Leny.


W poniedziałek pierwszy raz po okresie ferii poszła do przedszkola, a po powrocie do domu ….
zaczęło się od gorączki początkowo powyżej 38 stopni, a później dochodziło już nawet do 39 stopni, było to o tyle dziwne że jakichś większych objawów nie miała poza tą cholerną gorączką, która pojawiała się i po zażyciu środków przeciwgorączkowych znikała. Sądziłam, że to takie jednodniowe gorączkowanie, ale zaniepokoiłam się kiedy w środę gorączka w dalszym ciągu się utrzymywała.

Po  wizycie u pediatry za dużo się nie dowiedziałam, ale otrzymałyśmy skierowanie na badanie moczu i tutaj o dziwo kolejnego dnia okazało się, że mamy do czynienia z zapaleniem dróg moczowych. Co! myślałam sobie –  zapalenie dróg moczowych – jak?, kiedy? wtf!

Na szczęście po podaniu odpowiednich środków dolegliwości ustąpiły 🙂 i dowiedziałam się trochę o dolegliwościach młodej.
Po tych przeżyciach w  piątkowy wieczór nasze humory poprawiła Pati, ciocia którą Lena wprost przeuwielbia , a o tym co porabiały nie będę opisywać bo idealnie przestawiają zdjęcia 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

Początek

Początek

 Tydzień szkoły za nami, tydzień który bardzo szybko minął i zakończył się dla nas przeziębieniem.

W szkole nastąpiła zmiana  Pani prowadzącej zajęcia w przedszkolu,
 myślałam że będzie ciężko Lenie przyzwyczaić się do nowej osoby, 
jako że poprzednią Panią wręcz uwielbiała, zawsze czule witała ją tuląc.
Spotkało mnie mile zaskoczenie ze strony mojego dziecka, które zachwala obecną Panią
i mam takie wrażenie jakby w ogóle nie odczuła tej zmiany.
Choróbsko bardzo szybko się pojawiło po powrocie do przedszkola,
niestety zawsze przychodzi znienacka 🙁
Dziecku na szczęście uśmiech z twarzy nie schodzi, 
ma 100 pomysłów na minutę,
jeden z nich w dniu dzisiejszym to taniec baletnicy…

Grypowo …

Grypowo …

Tydzień mogę zaliczyć do mniej udanych
ciężkie chwile, płacz, ból, smutek
Teraz kiedy jest już lepiej
kiedy powrócił uśmiech na twarzy Lenki
kiedy nabrała sił i wraca w przewrotnym tempie do zdrowia
mogę to tutaj opisać.


Grypa żołądkowa u dziecka
do środy nie wiedziałam co to takiego,
ale trafiło i na nas.
Przez nieodpowiednie rady lekarza trafiliśmy do szpitala
zalecono nam dzień głodówki – tylko na wodzie
(nie zalecono nam podawania elektrolitów – co powinniśmy robić nawet gdy dziecko je zwróci, ale o tym dowiedzieliśmy się w szpitalu)
przez co Lena oprócz tego że odwodniona
miała także za mało glukozy we krwi 🙁
była ospała i wyczerpana.
Na szczęście po podaniu dwóch kroplówek mogliśmy wrócić do domu,
gdzie od razu kolejnego dnia Lena czuła się o wiele lepiej,
a teraz …. jest po prostu wspaniale:)

 

Antybiotykowa zmora

Antybiotykowa zmora

Pierwszy antybiotyk który musimy przyjmować od czasu noworodka,
pierwszy nie do przełknięcia przez Lenę
na początku jeszcze udawało się jej wlać do buźki by przełknęła,
ale to już nie działa
nie pomaga popijanie soczkiem czy herbatą
nie pomaga przegryzanie kanapką … nie! i nie!


a Lena jak tylko wyczuwa zapach tego cuda to ucieka i mówi że nie lubi:/
wyczytałam na jakimś forum że łatwiej dziecku przełknąć antybiotyk gdy podajemy go razem z soczkiem malinowym lub jakimkolwiek innym słodziutkim (byle nie cytrusowy) i pomogło
rano męczyliśmy się troszkę, ale w końcu Lena zasmakowała,
że z tym soczkiem
to nawet dobre 🙂
zobaczymy co czekam nas wieczorem…
a może ktoś zna wspanialszy sposób na podawanie paskudnego w smaku antybiotyku?

 

Kolorowo ..

Kolorowo ..

Kolorki zawitały na rączkach Leny
maluje paluszkami kreseczki, kropeczki, odbija starannie piecząteczki 
a wszystko za sprawą wspaniałych farbek które służą do malowania paluszkami
poznaliśmy je dzięki cioci Anitce i Oliwierowi – to u nich Lena miała okazję pierwszy raz malować paluszkami

Byłam w ogromnym szoku, kiedy będąc w domu wzięła pisaki do ręki i starała się idealnie porysować dłoń, licząc na to że rączka odbije się na papierze …
zdziwienie było ogromnie kiedy okazało się że pisakami nie można zdziałać takich rzeczy jak owymi farbami.
Matka namowami córki zmuszona była do zakupienia farb
i już kolejnego dnia Lena opowiadała że otrzyma takie fajne farbki od Pana (czyt. kurier który miał je dostarczyć).
Zabawa wspaniała w ogóle na takie dni jak teraz kiedy siedzimy w domu ponieważ znowu dopadło nas choróbsko, tym razem zapalenie ucha … :/
ale… my się chorobie nie poddajemy i wesoło zabarwiamy każdy dzień.

Pin It on Pinterest